niedziela, 2 listopada 2008

Allerheiligen, czyli Wszystkich Świętych i zaduszki

dzis u nas piekne slonko :) mamy prawdziwie niemiecka zlota jesien ;)

Dzien zaczelam od niemieckiej Mszy Sw... ogolnie ze zrozumieniem slow nie mialam klopotow, tym razem gorzej bylo z zachowaniem ludzi... byly momenty, ze jedni stali, inni kleczeli a jeszcze inni siedzieli... jak tu sie zachowac... musze chyba troche poczytac o savoir vivre podczas niemieckiej liturgi... wzielam nawet polskiego Oremusa, zeby w razie problemow ze zrozumieniem niemieckiego przeczytac chociaz czytania i ewangelie po polsku ;) ale sie nie przydal... zapomnieli chyba o drugim czytaniu...:/ a w czasie kazania ksiądz odpoczywal a trzy panie przebieraly dzieci opowiadaly historyjki o swietych... w czasie udzielania Komunii Sw, niesamowity niemiecki porzadek... jak u nas w trakcie Pierwszej Komunii Sw... lawka za lawka...na Msz Sw sa tylko rodziny z malymi dziecmi i starsi ludzie... mlodziezy nie widac... ale za to mialam okazje zobaczyc cos pieknego... na ostatatniej lawce siedzialo malzenstwo w wieku ok 80-90 lat... Komunii Sw udzielila im Szafarka(w PL to chyba sie nie zdarza, zeby kobieta pelnila role Szafarza...), na koncu poszla do nich z Panem Jezusem... cos pieknego skoro oni nie mogli podejsc do Oltarza, to Pan Jezus przyszedl do nich :) Po Mszy Sw widzialam jak ta babcia z dziadzisiem trzymajac sie za rece i podpierajac laskami wychodza powolutku z kosciola... cos pieknego... za nimi dlugie lata, na pewno nie latwe...zdrowie fizyczne w ciezkim stanie a na twarzy spokoj i szczescie...

wczoraj bylysmy na polskiej Mszy Sw, w akademiku wszyscy spali po Halloween Party... kazda okazja jest dobra do swietowania ale tego jakos nie moge pomiescic w mojej glowie... co prawda wszystkich swietych to niby dzien radosny, ale mimo wszystko jakis taki nasrtrojowy... mozna sie zastanowic nad swoim zyciem i wogole... czasem warto sie zatrzymac... W Polsce zawsze z cala rodzina jezdzimi na groby naszych bliskich... tu, zeby jakos poczuc ten klimat wieczorem poszlysmy na Cmentarz na polska procesje, podobno tylko Polacy modla sie w ten sposob za dusze zmarlych... Cmentarze sa tu tak ukryte miedzy waskimi uliczkami, ze szkoda slow... na szczescie po dlugim spacerze dotarlysmy na miejsce...

O! wiecie, ostatnio pozyczylam od kolezanki ksiazke i czytalam tam tez rozdzial o wczorajszym swiecie, i znalazlam tam taki cytat: "jezeli dzisiaj jestescie bardziej zjednoczeni z Chrystusem niz wczoraj, jezeli coraz bardziej zyjecie Jego miloscia, jestescie blizej swoich zmarlych, niz gdybyscie trzymali ich w objeciach." to tak tylko jedno zdanie... ale ksiazke bardzo polecam,: "Czas dla Boga" Michel Quoist

Brak komentarzy: