niedziela, 15 lutego 2009

w Polsce :)

Żuczek Podróżniczek doleciał bezpiecznie do Polski. Powoli aklimatyzuje się w kraju, wraca do swoich przyjaciół i do zajęć, które go naprawdę interesują :)
W Ojczyźnie wylądował zaledwie kilka dni temu, ale już stęskniony za wszystkim, co się wiąże z kreatywnością... cały weekend spędził na szkoleniu sędziów Odysei Umysłu :) tak to jest coś co żuczki podróżniczki bardzo lubią :) dzieci+zabawa :)

jak dobrze być w Polsce :)

środa, 5 listopada 2008

DZIĘKUJĘ, że jesteście :)

Z całego serca przepraszam, za wszystkie błędy ortograficzne, interpunkcyjne i cały szereg innych ;) Oprócz tego przy bezpośrednim wpisywaniu postów na blogu mam problemy z polskimi znakami, a nie zawsze mam siłę na pisanie w Wordzie ;) Jestem bardzo wdzięczna mojej kochanej mamusi za to, że mimo swoich obowiązków ma jeszcze cierpliwość poprawiać moje usterki ;) Kocham Cię Mamuś :* Jak dobrze mieć takich wspaniałych rodziców.

Dziś tak bardziej sentymentalnie… w końcu listopad, jesień…;) choć w Dortmundzie od ok. 12 świeciło piękne słonko :) Z powodu odwołanych hospitacji i przyjazdu dwóch koleżanek z Polski wybrałyśmy się na naszą ulubioną uliczkę „Kampstraße” na małe zakupy ;) szczegółów nie będę opisywała... ;) Później, żeby maksymalnie wykorzystać słonko( w końcu nie zawsze jest taka ładna pogoda i nie licząc ostatniego weekendu i niedziel nie pamiętam kiedy miałyśmy wolny dzień…) ach więc udałyśmy się na plac zabaw ;) tak tak... wiem, pamiętam ile mam lat… ale przecież w każdym z nas jest trochę dziecka ;) a zabawa to nic złego ;) To tylko świat na około nas jest zły i wmawia się nam, że plac zabaw jest tylko dla dzieci… Tu są takie ogromniaste pajęczyny, super zabawa, nawet dla takich staruszków jak my ;) W tym miejscu, szczególne pozdrowienia pewnej wspaniałej osóbce, która to trochę ponad rok temu zwiedziła ze mną jeden z niemieckich Spielplazów ;) Musimy to jeszcze powtórzyc ;) A tym, którzy zapomnieli już co to jest plac zabaw, to dodam, że w czasie wakacji gościłam w Warszawie moje siostrzyczki cioteczne i razem z nimi odkryłyśmy taki duży plac zabaw- polecam Park Ujazdowski, zapytajcie Martynkę, ona Wam opowie jaka to fantastyczna zabawa ;) w Parku Dreszera też chyba nie tylko dzieci mogą się świetnie bawić. Tylko uważajcie na maluchy… tu w Niemczech znalazłyśmy taki bezdzietny plac ;) choć teraz pewnie w Warszawie tez nie ma tłumów… dzieci się uczą pogoda nie dopisuje… to tyle o placu zabaw;) taka mała reklama ;)

Później poszłyśmy jeszcze w najpiękniejsze miejsce w Dortmundzie… czyli Rombergpark. Już na początku o tym pisałam. To ten park z ogrodem botanicznym i ZOO, zgubiłyśmy się tam pierwszego dnia. Jednak to wcale nie zniechęciło mnie do spędzania tam wolnego czasu… Niektórzy wiedzą jak bardzo lubię spacery w parku… szczególnie wiosną ;)

Jakiś długi ten dzisiejszy dzień… hmm muszę przyznać, że życie jest bardzo ciekawe ;)
I gdybym tak chciała opisać tu wszystko co mi się dziś wydarzyło to chyba nikt nie ma tyle cierpliwości na przeczytanie tego ;) Powinnam na wstępie napisać, że mój dzień zaczął się od telefonu Kasi o godz. 6:23( to średni czas wstawania Niemców ;), ale usłyszałam tylko: zrób pranie!!, wiec pośmiałam się chwilkę i poszłam dalej spać ;) dziwnie to brzmi, „zrób pranie” ;) chodzi o to, że na cały akademik są 3 pralki i wieczorami zawsze są zajęte, więc żeby wyprać ubranka najlepiej wstać rano i się tym zająć, do godz. 12 nasz „Waschsalon” jest pusty ;) wiadomo studenci albo już na zajęciach albo jeszcze śpią ;) Dziewczyny jechały na lotnisko, jedna po przyjaciółkę druga po siostrę, więc chciały zrobić dobrą przysługę ;) kochane jesteście ;) to taka mała anegdotka ;)

Wieczorem grałyśmy jeszcze w Jengę i niemieckie TABU po polsku ;) to dopiero zabawa ;) myśleć i czytać po niemiecku a mówić po polsku;)
Dzień zakończył się baaaardzo późną kolacją(pysznymi pierożkami) w towarzystwie naszych kolegów z Afryki. Nauczyłam się kilku nowych ważnych słówek po niemiecku i odkryłam nowe elementy tej tajemniczej kultury… Takie przebywanie z ludźmi z całego świata to niesamowite doświadczenie. Niby jedna Ziemia, kilka kontynentów, jeden homo sapiens…. A tak różnie myślimy…

Hmm miało być sentymentalnie… jakoś chyba pisząc bloga schowałam niektóre uczucia do szuflady… może tak lepiej... choć właśnie chciałam napisać, żeby nie ukrywać swoich uczuć…hmm… to trochę trudne… i nie wiem, jak to przekazać, żeby wszyscy mnie dobrze zrozumieli…. Ujmę to tak:
DZIĘKUJĘ za to, że jesteście :)

Czasami nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy jak bardzo jesteśmy potrzebni innym, jak bardzo jesteśmy ważni w ich życiu…
Dziękuję za to uświadomienie i przypomnienie o tym, że warto być sobą :) To było dla mnie bardzo ważne:) Przy najbliższej okazji zakupię bańki mydlane ;)

O rajutku!! Jak ten czas szybko leci… kto jutro za mnie wstanie!!??!!??!!

Dobranoc!! Guten Nacht!! Goog Night!! Naten e mire!! Buona notte!! Buenos noches!!

niedziela, 2 listopada 2008

Allerheiligen, czyli Wszystkich Świętych i zaduszki

dzis u nas piekne slonko :) mamy prawdziwie niemiecka zlota jesien ;)

Dzien zaczelam od niemieckiej Mszy Sw... ogolnie ze zrozumieniem slow nie mialam klopotow, tym razem gorzej bylo z zachowaniem ludzi... byly momenty, ze jedni stali, inni kleczeli a jeszcze inni siedzieli... jak tu sie zachowac... musze chyba troche poczytac o savoir vivre podczas niemieckiej liturgi... wzielam nawet polskiego Oremusa, zeby w razie problemow ze zrozumieniem niemieckiego przeczytac chociaz czytania i ewangelie po polsku ;) ale sie nie przydal... zapomnieli chyba o drugim czytaniu...:/ a w czasie kazania ksiądz odpoczywal a trzy panie przebieraly dzieci opowiadaly historyjki o swietych... w czasie udzielania Komunii Sw, niesamowity niemiecki porzadek... jak u nas w trakcie Pierwszej Komunii Sw... lawka za lawka...na Msz Sw sa tylko rodziny z malymi dziecmi i starsi ludzie... mlodziezy nie widac... ale za to mialam okazje zobaczyc cos pieknego... na ostatatniej lawce siedzialo malzenstwo w wieku ok 80-90 lat... Komunii Sw udzielila im Szafarka(w PL to chyba sie nie zdarza, zeby kobieta pelnila role Szafarza...), na koncu poszla do nich z Panem Jezusem... cos pieknego skoro oni nie mogli podejsc do Oltarza, to Pan Jezus przyszedl do nich :) Po Mszy Sw widzialam jak ta babcia z dziadzisiem trzymajac sie za rece i podpierajac laskami wychodza powolutku z kosciola... cos pieknego... za nimi dlugie lata, na pewno nie latwe...zdrowie fizyczne w ciezkim stanie a na twarzy spokoj i szczescie...

wczoraj bylysmy na polskiej Mszy Sw, w akademiku wszyscy spali po Halloween Party... kazda okazja jest dobra do swietowania ale tego jakos nie moge pomiescic w mojej glowie... co prawda wszystkich swietych to niby dzien radosny, ale mimo wszystko jakis taki nasrtrojowy... mozna sie zastanowic nad swoim zyciem i wogole... czasem warto sie zatrzymac... W Polsce zawsze z cala rodzina jezdzimi na groby naszych bliskich... tu, zeby jakos poczuc ten klimat wieczorem poszlysmy na Cmentarz na polska procesje, podobno tylko Polacy modla sie w ten sposob za dusze zmarlych... Cmentarze sa tu tak ukryte miedzy waskimi uliczkami, ze szkoda slow... na szczescie po dlugim spacerze dotarlysmy na miejsce...

O! wiecie, ostatnio pozyczylam od kolezanki ksiazke i czytalam tam tez rozdzial o wczorajszym swiecie, i znalazlam tam taki cytat: "jezeli dzisiaj jestescie bardziej zjednoczeni z Chrystusem niz wczoraj, jezeli coraz bardziej zyjecie Jego miloscia, jestescie blizej swoich zmarlych, niz gdybyscie trzymali ich w objeciach." to tak tylko jedno zdanie... ale ksiazke bardzo polecam,: "Czas dla Boga" Michel Quoist

czwartek, 30 października 2008

6. Internationaler Empfang

ech... czuje sie jak rozdeptana zaba(czyt. jestem zmeczona;) jesli mnie znacie, to wiecie, ze w takich stanach spotyka mnie glupawka i nadmiar pomyslow ;) az sie boje pomyslec, co jeszcze dzis wymysle ;)

ale dobrze, wrocmy do dziesiejszego dnia ;) tak zajecia jak zajecia, nic nowego ;)
za to wieczorem bylismy na takim oficjalnym przywitaniu zagranicznych studentow(oficjalna nazwa, jak w tytule) w zasadzie, to nie ma co tu opisaywac, ale jak ktos sie tu wybierze w przyszlym roku, to warto wziac w ty udzial ;) mozna poznac sporo osob:) nam udalo sie stworzyc jeszcze wieksza polska ekipe niz zawsze:) takze nasze grono sie powieksza:) i wiece, co... bardzo mnie zaskoczylo, ze prawie wszyscy uczestnicza w niedziele we Mszy Sw... tak tak, sami zartowalismy, ze moze przyjechalismy tu nawracac ;) oczywiscie najpierw trzeba zaczac od siebie ;) tak wiec, moze w tym tyg w sobote poswietujemy po polsku a w niedziele, po niemiecku :)

jeju juz koniec pazdziernika... jak ten czas szybko leci... choc hmm w zasadzie to ja dopiero 2 tyg tu studiuje... dokladnie 2 tyg temu, mialam pierwsze zajecia:)

chyba na dzis juz koncze, i tak pewnie malo kto to czyta... a ja od napisania pierwszego zdania do teraz juz zjadlam cala tabliczke czekolady...hmm... chyba rozumiem dlaczego mówią na mnie Naschkatze-lasuch, lakomczuch ;) ale to kosteczki jakos tak same mi wskakuja ;) sama nie wiem kiedy ;)

pietro nizej dzis wielki turniej pokera ;) dostalysmy z kolezanka z Francji pozwolenie na wejscie :) mozemy popatrzec, ale nie mozemy komentowac ;) i tak nie mamy pojecia na czym to polega ;) chyba zakleimy sobie usta tasma klejaca, hmm chociaz w zasadzie to Polakow nie ma, wiec moge mowic po polsku ;)

środa, 29 października 2008

żonglowanie i monocykl :)

Jak pamiętacie, w zeszlym tygodniu nie wpuscili nas na żonglowanie, wczoraj po wielu próbach okazalo sie, ze jednak nie ma dla nas miejsc na migowym, ale nawet jestem w satnie to zrozumiec, bo soro nie ma miejsc dla neimeickich studentow, to glupio, zeby wpuscili na zajecia 3 erasmuski, zreszta nawet jednej nie chcieli( Dorota studiuje surdopedagogike) no ale trudno, nie wszystko mozna miec ;)

za to dzis bez problemow wpuscili nas na hale i nasze dlugo wyczekiwane zonglowanie ;) ktore po kilku minutach nam zbrzydlo i sie zajelysmy jazda na monocyklu, to jest dopiero zabawa ;) ale moim zdaniem na pocztaku i tak najbardziej pracują ręce ;) poznalysmy dwoch Polaków ;) ale wogóle wszyscy cyrkowcy sa bardzo pomocni i otwarci takze nasze znajomsci jezykowe tez kwitna na takich spotkaniach:)
a zabawa pileczkami i pelzanie na monocyklu to bardzo ciekawe doswiadczenie :) mysle, ze bedziemy to kontynuowac :)

ech... ich bin fix und fertig... Guten Nacht :)

wtorek, 28 października 2008

internetowe problemy

Ech… jeszcze trochę kłopotów z naszą akademikową siecią i normalnie chyba zacznę studiować informatykę ;) Od wczoraj mówiłam, że serwer padł… 3 razy zgłosiłam to na recepcji, nawet pierwszy raz w życiu rozmawiałam przez tel. po niemiecku z informatykiem, ale jak powiedziałam, że to chyba serwer padł, to oczywiście stwierdził, że to niemożliwe… Może nie ma pieniędzy na koncie, może kabel się odłączył, może nie zastukałam w parapet… tak tak jakbym była blondynką… nawet elektryk u mnie był, ale cóż sprawdził dobry kabel i poszedł… w końcu po kolejnej wizycie w recepcji, rozmowie z moim ulubionym panem i poszukiwaniach informatyka dowiedziałam się, że faktycznie to jednak serwer ist kaputt… oczywiście dziś już dzień pracy się skończył, więc dopiero jutro możemy liczyc na Internet… daję im czas do 10 rano i ani minuty więcej ;) Jak nic nie naprawią to będą skazani na moje towarzystwo ;)

Nie wiem ile tu jest tych serwerów, ale wczoraj tylko ja to zgłosiłam i Dorota… może tylko Polacy nie mają Internetu ;)
Oprócz tego w akademiku trwa protest. Ponieważ „nie jesteśmy milionerami tylko studentami” a opłata za Internet w naszym akademiku jest najdroższa… miesięczny czynsz to 8 Euro a do tego za każde 10MB kradną nam z konta( mamy takie specjalne karty do Internetu) 0,06 Euro…

Przy okazji, skoro ma to być też blog z praktycznymi info dla przyszłych erasmusów to zamieszczę instrukcję obsługi Internetu ;) Dostaje się ją w kasie po opłaceniu zastawu za kartę w wysokości 10 Euro. Instrukcja wydaje się banalna, ale tak naprawdę mimo znajomości języka nikt- poza Japończykami nie znającymi ang i niemieckiego;) nie mógł sobie z tym poradzić, pisałam o tym chyba w pierwszym poście.

Oto instrukcja stworzona przeze mnie do Windows Vista, wiem wiem… śmiesznie to wygląda, ale może akurat komuś się przyda… mnie akurat tego brakowało…:
Panel sterowania-> siec i Internet-> połączenie sieciowe-> połączenie lokalne-> (prawa mysz) wyłącz-> właściwości-> protokół internetowy w wersji 4: tu wpisać te skomplikowane kombinacje liczb z kartki, którą dostaniecie w kasie.

BVB Borussia Dortmund

BVB Borussia Dortmund!!

Dziś nasza coniedzielna wyprawa na Mszę Św. Do Polskiej Misji Katolickiej była troszkę inna niż zwykle… Dołączyła do nas kolejna Polka i nasz turecki freund. Kiedyś przy okazji gotowania obiadu w piątek w czasie ramadanu rozmawialiśmy o islamie i chrześcijaństwie. Wczoraj Anyl powiedział, że jest ateistą. Już we wrześniu zauważył, że w niedzielę znikamy w tajemniczych okolicznościach… tajemniczych bo ok. 11 jeszcze cały Hachaney śpi ;) Tak zaczęły się rozmowy o tym co robimy tego pięknego dnia. Nasz przyjaciel postanowił zobaczyć jak wygląda Msza Św. w katolickim kościele. Wiercił nam już dziurę w brzuchu kilka tygodni, ale zawsze w sobotę zapominałam mu powiedzieć, a w niedzielę nie miałam sumienia budzić… Jednak wczoraj się dogadaliśmy i wyobraźcie sobie że, Anyl do 4 nad ranem grał w pokera a dziś rano wstał przed 10 po to, żeby pojechać na polską Mszę Św.… nie wiem jak Wy, ale ja jestem pełna podziwu… W kościele siedział cichutko jak nigdy… wczoraj mu trochę potłumaczyłam co i jak… bo dla niego to wszystko obce… Przed Mszą Św. zapytał nawet czy może postawić nogi na klęczniku. Słyszeliście, żeby ktoś w PL kiedyś o to pytał? A i jeszcze zapytał o flagę, bo była polska, niemiecka i nie znał trzeciej- watykańskiej.

Po południe spędziliśmy na stadionie ;) Ja pierwszy raz w życiu byłam na meczu piłki nożnej. I chyba po raz pierwszy obejrzałam CAŁY mecz ;) Nawet łatwo się zorientować o co chodzi ;). Jak wcześniej kilka razy widziałam w TV jak mężczyźni poubierani w dwa rodzaje strojów biegają po boisku za czymś co tam lata od jednej bramki do drugiej i od jednego słupka do drugiego albo podskakują z nogi na nogę i pilnują żeby to coś latającego nie wpadło do ich bramki to myślałam, że to trochę bardziej skomplikowane, ale z trybun da się nad tym wszystkim panować ;) Mówię Wam niektóre akcje to naprawdę podnosiły ciśnienie… a najlepszy był oczywiście GOL!! Szkoda, że tylko jeden dla naszej Borussi, ale i tak dobrze grali. Należą im się wielkie brawa.
Niesamowici są też kibice ;) wszyscy ubrani na żółto-czarno z szalikami, nawet dzieci i ludzie w podeszłym wieku… no ale tu jest spokojnie na meczach… to nie ma nic wspólnego z rozgrywkami LEGII WARSZAWA…
A zapomniałam napisać co to za mecz ;) Otóż proszę państwa: Borussia Dortmund kontra Hertha Belin wynik meczu 1:1. Za tydzień Dortmund-Bochum…
W tym miejscu muszę podziękować wspaniałym władzom Technische Universität Dortmund, które dały studentom pierwszego roku i Erasmusom możliwość uczestnictwa w tym ważnym dla naszego miasta wydarzeniu ;) Vielen Dank!! ;) poza chłodem i wiatrem było SUPER!! ;)