Nawet sobie nie wyobrażacie jak może być trudne podłączenie Internetu… na szczęście trudne nie znaczy niemożliwe;) rano 2 godziny walczyłyśmy z naszymi komputerami, telefonami, oraz kartami doładowującymi i instrukcją obsługi, którą dostałyśmy w biurze. Pani powiedziała, że jak mamy kabel to na pewno sobie ze wszystkim poradzimy… Niestety nie było to takie proste…Nawet kolega Marcin (za co serdecznie mu dziękuję) próbował coś poradzić przez telefon
i w zasadzie to z połowę dzięki niemu zrobiłam :) z resztą było gorzej… aby wszystko wykonać potrzebowałyśmy pomocy trzech Niemców, dwóch studentów z Ghany, studenta z Izraela, Francuza, a wszystko zadziałało dzięki dwóm Japończykom :) jednak co Japonia to Japonia :)
i w zasadzie to z połowę dzięki niemu zrobiłam :) z resztą było gorzej… aby wszystko wykonać potrzebowałyśmy pomocy trzech Niemców, dwóch studentów z Ghany, studenta z Izraela, Francuza, a wszystko zadziałało dzięki dwóm Japończykom :) jednak co Japonia to Japonia :)
W między czasie wybrałyśmy się też do Centrum. Czytałam wcześniej, że Niemcy są bardzo zamknięci… ale miło się dziś rozczarowałam, wszyscy bardzo nam pomagają, wyjaśniają… wszystko tu jest takie inne i obce, ale powoli się uczę… ciężko nawet kupić bilet na metro: na przystanku automat i do wyboru chyba ze 20 czy 30 rodzajów… który wybrać, żeby dojechać do centrum i nie zapłacić mandatu, ale tez nie wydać na to majątku… w takich sytuacjach pomoc mieszkańców jest nieoceniona :) wystarczy rozłożyć plan miasta i od razu ktoś pyta jak może nam pomóc, dokąd idziemy? Wszystkie te sytuacje sprawiają, że szybko się tu aklimatyzuję :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz