brakuje mi tu moich polskich zajęc, rodziny, polskich przyjaciół, znajomych, studiów i treotralwiaków(dla niewtajemniczonych to nazwa mojej grupy, jesli nie wiecie co to treotralwiak to możecie go sobie narysowac, bedzie latwiej), tak tak tęsknię za Wami...
Wolontariusze już na misjach lub w drodze, a inni ledwo wrócili do kraju... tak chciałabym tam byc, pożegnac lub posłuchac na swieżo afrykańskich opowiesci:) ale niestety... pozostaje tylko kontakt sieciowy... dobre i to :) ale osatnio już mi nie wystarcza... Moja najmłodsza siostra i nowa współlokatorka zaczyją własnie studia... to taki ważny czas w ich życiu... muszą samodzielnie zacząc nowe niesamowite życie... wierzę, że odpowiednio wykorzystają ten czas i szybko zdobędą nowe, przydatne doswiadczenia...
Treotralwiaki, nieco wychudzone, przez nasze wyjazdy... 6 osób jest na Erasmusie(Dortmund,Presov-Słowacja i Turyn), zaczynają pojutrze zajęcia... plan już znam na pamięc i bardzo żałuję, że nie mogę uczestniczyc w zajęciach...:( obawiam sie, ze rehabilitacja nie będzie tak fascynująca jak psychopedagogika kreatywnosci... ale UWAGA!! zapisaam sie na kurs niemieckiego: kreatives schreiben i dzies wyczytałam, że do programu zajęc zalicza się też tworzenie map mysli :) choc jedno ziarenko z mojej specjalnosci :) lepsze to niż nic ;)
Mimo tego, iż czuję się tu bardzo dobrze, szybko się zaaklimatyzowałam... w końcu jestem tu dopiero niecałe 4 tyg a czuję się jakbym mieszkała tu od zawsze ;) to jednak wiem, że ok.1300 km na wschód jest miejsce gdzie czuję się jakbym się tam urodziła:)
6 lat temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz